31 maja 13 17:20

Wielki skok na złom

Działają w pojedynkę lub w zorganizowanych grupach przestępczych. Przyjeżdżają rowerami albo ciężarówkami. W Niemczech nie ma budowy ani lasu, którego by nie złupili złodzieje. Poszkodowani stosują coraz bardziej wyrafinowane metody, aby obronić się przed plagą kradzieży.

Poleć
Udostępnij
0
Skomentuj
fot. Shutterstock

Jedziemy wyboistą drogą przez las we Frankenbergu w północnej Hesji. Matthias Opfer powoli przejeżdża zielonym kombi przez mocno przetrzebiony las. Mijamy niedawno ścięte buki. To świetne drewno opałowe w przeciwieństwie do krótkich, grubych pni świerkowych, ułożonych na poboczu drogi. Świerk nie nadaje się  do palenia w kominku. Najczęściej służy do produkcji płyt wiórowych. Matthias Opfer, trzydziestolatek o krótko przstrzyżonych, jasnych włosach i kilkudniowym zaroście zatrzymuje samochód przy ściętych drzewach, ułożonych w równą stertę. Z powodzeniem wystarczy ich na ogrzanie domu jednorodzinnego przez okrągły rok. Drewno jest łakomym kąskiem dla amatorów cudzej własności.

Matthias Opfer boryka się z plagą kradzieży. Podobne problemy mają także inni leśnicy. Drewno opałowe stało się chodliwym towarem. – Bezczelność złodziei rośnie wprost proporcjonalnie do wzrostu cen drewna - przyznaje Michael Rolland, prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Właścicieli Lasów w Berlinie. Na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech lat organizacja odnotowała w niektórych regionach kraju ”poważny wzrost kradzieży drewna przez profesjonalne grupy przestępcze”. W nadleśnictwie, powierzonym pieczy Matthiasa Opfera dochodzi do około dziesięciu kradzieży rocznie. – Mówimy nie o kilku sągach, ale ciężarówkach drewna wywożonych z lasu - dodaje Andreas Schmitt, kierujący nadleśnictwem we Frankenbergu. (...) Tylko Hesji właściciele lasów ponieśli straty  w wysokości miliona euro.

Monitoring lasów jest bardzo kosztowny, a lasy są dostępne praktycznie dla wszystkich. Michael Rolland przyznaje, że leśnicy nie są w stanie kontrolować, kto wjeżdża i z czym wyjeżdża z lasu. Dlatego sięgnęli po niekonwencjonalne metody prewencyjne, aby ograniczyć plagę kradzieży w lasach północnej Hesji.

Leśnik Matthias Opfer podchodzi do stery drewna. Odkręca trzy śruby, przytwierdzone do jednego z potężnych pni. W środku wydrążono świetnie zamaskowaną skrytkę. Leśnik wyjmuje  plastikową torebkę. W środku znajduje się nadajnik GPS wielkości paczki papierosów. Matthias Opfer ukrył kilka odbiorników w stercie pni. Jedno z urządzeń już raz aktywowało się, ale na szczęście  był to fałszywy alarm. Być może nadajnik uruchomił dzik drapiący się o kloc drewna. Nadajniki wysyłają sms na komórkę strażnika leśnego, jeśli zarejestrują najmniejszy ruch. Wówczas leśnik może śledzić na komputerze, czy drewno trafiło do klienta, czy też kierowca zjechał z trasy i sprzedał ładunek na lewo. Nadleśniczy Andreas Schmitt opowiada, że nowoczesne urządzenia wiele razy pomogły namierzyć ”czarne owce“. Okazuje się, że niektórzy klienci wywozili z lasu znacznie więcej drewna niż zamówili. (...)        

Matthias Opfer wspólnie z kolegami pięć lat szukał odpowiednich urządzeń. Nadajniki wyprodukowała firma Akquinet, specjalizująca się we wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań informatycznych. Dotychczas sprzedała pięćset egzemplarzy nadajników. Jedno urządzenie kosztuje prawie 500 euro. Nadajniki zamawiają produceni mebli, płyt wiórowych i firmy handlujące drewnem opałowym. Kupują drewno od kraju związkowego Hesja lub prywatnych właścicieli lasów. Bardzo często kloce drewna leżą w lesie wiele miesięcy nim zostaną sprzedane lub odebrane przez klienta. W tym czasie cenny surowiec pada łupem złodziei.

Leśnik Matthias Opfer jedzie z nadajnikiem do biura nadleśnictwa. Droga prowadzi przez wioski rozrzucone między przecinkami leśnymi i łąkami. Na każdym podwórku widać sterty szczap. Mieszkańcy ogrzewają domy wyłącznie drewnem. W okolicy to praktycznie jedyny materiał opałowy. Klienci prywatni płacą za metr sześcienny drewna 58 euro. Leśnik bardzo często widzi w lokalnych gazetach ogłoszenia o sprzedżzy drewna opałowego po 20 euro za metr sześcienny. – Tak korzystne oferty są mocno podejrzane - mówi. Dotychczas strażnicy leśni bardzo rzadko mogli udowodnić kradzież drewna. Liczą, że wkrótce  się to zmieni dzięki zastosowaniu nadajników GPS. Urządzeniami interesują się także nadleśnictwa z Nadrenii Palatynatu, Dolnej Saksonii i Bawarii.

W ciągu ostatnich lat zdrożało nie tylko drewno, ale i inne surowce. Tym samym stały się łakomym łupem dla przestępców.

O godzinie 2.30 w nocy w kolejowej centrali dozoru technicznego w Berlinie zapala się czerwona kontrolka: na odcinku między stacjami kolejki naziemnej Blankenburg i Karow doszło do awarii. Dyspozytor natychmiast domyśla się, co spowodowało awarię: złodzieje kabli. Cóż innego mogło uruchomić urządzenie  w środku nocy? Pracownik alarmuje policję. Na miejsce rusza kilka radiowozów i helikopter. Niestety policjanci przybywają za późno. Na miejscu przestępstwa znajdują jedynie dopalające się ognisko, rozpalone w pobliżu torów. –Prawdopodobnie sprawcy roztopili nad ogniem plastikową izolację kabla - przypuszcza Ronald Schunke, odpowiadający za bezpieczeństwo infrastruktury kolejowej. Od dwóch lat prowadzi nierówną walkę ze złodziejami metali kolorowych. (...)

Przestępcy upodobali sobie szczególnie kradzieże kabli miedzianych. Dla dyrekcji niemieckiej kolei to jeden z najbardziej palących problemów. W ubiegłym roku przestępcy ukradli kable i elementy metalowe o wartości 17 milionów euro, co spowodowało opóźnienia 17 tys. pociągów o 4 tys. godzin. – Nawet kradzież niewielkiego odcinka kabla może spowodować opóźnienia  70 składów pociągów - wylicza Ronald Schunke.

Dawniej także dochodziło do pojedynczych kradzieży, ale od kiedy ceny miedzi poszybowały w górę, kradzieże kabli stały się prawdziwą zmorą niemieckich kolejarzy. – Punkt kulminacyjny kradzieży odnotowaliśmy w połowie 2011 roku. W tamtym czasie tona miedzi kosztowała na rynkach światowych ponad 10 tys. dolarów - wspomina Ronald Schunke. Wtedy dyrekcja kolei zrozumiała, że problem wymaga szybkich i radykalnych rozwiązań. Deutsche Bahn zarządza siecią trakcyjną o długości 34 tys. kilometrów. Przewody są najczęściej  niezabezpieczone  i łatwo dostępne dla osób postronnych. Nic dziwnego, że infrastruktura kolejowa stała się ulubionym łupem złodziei metali kolorowych. – Wprawdzie ceny miedzi nieco spadły ale nadal są dosyć wysokie i oscylują w granicach ośmiu tysięcy dolarów - stwierdza Ronalkd Schunke. Złodziejom wszystko się przydaje. Najchętniej kradną kable miedziane, sygnalizacyjne, uziemiające, czy linie napowietrzne. Jednak nie gardzą również  torami i bębnami kablowymi.

Niemieccy kolejarze postanowili przechytrzyć złodziei. Jochen Grimmelt kładzie na biurku 30-centymetrowy kawałek kabla o średnicy monety o nominale dwóch euro. Kabel oplata pomarańczowa folia. – Widzi pan coś szczególnego? - pyta 48-letni Jochen Grimmelt, odpowiadający za bezpieczeństwo niemieckich kolei we wschodnich krajach związkowych. To pytanie retoryczne, bo kolejarz zna odpowiedź. Kabel oznakowano specjalną substancją, niewidoczną gołym okiem. Pan Grimmelt wyjmuje z nesesera lampę emitującą promienie ultrafioletowe. Ma rozmiar małej latarki. Kolejarz oświetla kabel i nagle w świetle lampy pojawiają się błyszczące punkciki. Na ekranie czytnika podobnego do aparatu cyfrowego widać, że błyszczące drobinki układają się w firmowe logo Deutsche Bahn i ciąg liczb. – Informują z którego odcinka trakcji kolejowej pochodzi kabel - wyjaśnia kolejarz. Polisterowe mikrocząsteczki tworzące kod sztucznego DNA wnikają głęboko w najmniejsze szczeliny znakowanego materiału. Bez trudu można je wykryć nie tylko na ukradzionych kablach, a także na rękach i ubraniach złodziei, czy w samochodach przewożących łup.

Jak wygląda profil statystycznego złodzieja mienia kolejowego? Jochen Grimmelt w zamyśleniu pociera palcami podbródek. – Nie ma takowego - odpowiada. - Raz ojciec z synem wskakują na rowery i pakują skradzione kable do plecaków. Czasami trakcję wycina drobny, spłukany  złodziejaszek, który na gwałt potrzebuje pieniędzy albo zorganizowane grupy przestępcze. Wśród sprawców panuje ściśle określona hierarchia i  podział zadań. Najczęściej podjeżdżają ciężarówkami i błyskawicznie kradną tony kabli.

Eksperci oceniają, że na terenie Uni Europejskiej złodzieje kradną co roku surowce i materiały o wartości prawie dziewięciu miliardów euro. Najczęściej plądrują place budowy i magazyny. Niekiedy sprawcy nie muszą pokonywać żadnych przeszkód -  wyłamywać drzwi, rozcinać osłon. Dobro, które sobie upatrzyli, znajduje się dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Wioska Stahnsdorf leży na obrzeżach Berlina. Na tamtejszym cmentarzu pochowano wiele znanych i zasłużonych osobistości, na przykład legendarnego berlińskiego rysownika Heinricha Zille, architekta Waltera Gropiusa, czy  wybitnych przedsiębiorców. W ciągu minionych lat groby systematycznie ogołacano z miedzianych krzyży, figur, płaskorzeźb, nie gardzono nawet literami, tworzącymi imię i nazwisko zmarłego. Z mauzoleum wydawcy Gustava Lengenscheidta sprawcy wynieśli miedziany dach.

Niedawno sąd rejonowy w Wilhelmshaven skazał 27-letniego mężczyznę, który włamywał się do pustych domów i demontował muszle WC i metalowe rury. Czasami złapanie sprawcy wymaga odrobiny szczęścia. Niekiedy przestępca sam wpada w ręce funkcjonariuszy. Na początku marca pracownicy berlińskiej kolejki naziemnej zwrócili uwagę na pasażera, który wsiadł do pociągu, pchając przed sobą wózek na zakupy, wypełniony po brzegi kablem miedzianym. Przybyła na wezwanie policja przesłuchała 30-letniego mężczynę, a ten przyznał się, że zebrał kabel na różnych budowach, a teraz wiezie go do punktu skupu. – Widocznie uważał, że nikt nie zwróci na niego uwagi - stwierdza Jochen Grimmelt. Zatrzymanie złodzieja było dziełem przypadku. Niemiecka kolej nie zamierza powierzać bezpieczeństwa swego mienia ślepemu losowi.

Dlatego latem ubiegłego roku niemieccy kolejarze postanowili połączyć siły. Wspólnie z koncernem energetycznym RWE, Deutsche Telekom oraz Stowarzyszeniem Niemieckich Dystrybutorów Metali zawiązali sojusz, który ma utrudnić życie potencjalnym złodziejom. – Na przykład chowamy kable  w specjalnych kanałach - informuje Ronald Schunke, ekspert ds. bezpieczeństwa trakcji kolejowej. Tam, gdzie to możliwe Deutsche Bahn wymienia kable miedziane na przewody stalowe lub aluminiowe, bo nie są tak atrakcyjne dla złodziei. Ponadto pracownicy kolei wspólnie z policją częściej patrolują linie kolejowe. – Nocą policja federalna przeprowadza rutynowe kontrole sieci trakcyjnej przy pomocy kamer termowizyjnych - mówi Ronald Schunke.

Naturalnie nie uda się całkowicie wyeliminować kradzieży. – Ale przynajmniej chcemy uprzykrzyć złodziejom życie - przyznaje Grimmelt. W wielu punktach skupu złomu wiszą zdjęcia najczęściej kradzionych elementów infrastruktury kolejowej. – Pomagają pracownikom w rozpoznaniu trefnego towaru, gdyby złodzieje próbowali go upłynnić w punkcie skupu. Tego rodzaju działania prewencyjne odstraszają złodziei. Niedawno do sojuszu dołączyła Niemiecka Federacja Recyklingu Stali i Gospodarki Odpadami (BDSV). – Jej członkami jest 90 procent handlarzy złomem - informuje Jochen Grimmelt.

Właściciele punktów skupu metali kolorowych są strategicznym ogniwem w walce z plagą kradzieży. Kupno kradzionego towaru może podkopać podstawy ich egzystencji. Złodzieje bardzo często okradają punkty skupu. Handlarze złomem odgrywają kluczową rolę w upłynnieniu złodziejskiej kontrabandy. Cóż złodziejowi po wartościowym łupie, skoro nie będzie mógł go nigdzie spieniężyć. Sprawcy muszą znaleźć handlarza gotowego kupić skradzione kable lub inne metale.

Składowisko złomu w Heimstetten pod Monachium. Zamontowanych zabezpieczeń nie powstydziłby się nawet skarbiec na terenie bazy amerykańskiej Fort Knox, gdzie wiele państw przechowuje rezerwy złota. Nad bramą wjazdową na teren składowiska wisi siedem, dobrze widocznych kamer. Na placu nie leżą bezwartościowe odpady, tylko cenne metale kolorowe - miedź, aluminium, mosiądz.

– Cały czas jesteśmy na celowniku złodziei - mówi Ulrich Berger, szef ochrony na składowisku w Heimstetten. Przed trzema laty zainstalował system monitoringu o wartości 30 tys. euro. Fotokomórki i detektory ruchu wszczynają alarm, jak tylko na terenie skupu złomu pojawią się nieproszeni goście. Pracownicy ochrony siedzą przed ekranami monitorów przez okragłą dobę. Ulrich Berger opowiada, że inni właściciele skupów złomu zostali wielokrotnie okradzeni - przestępcy taranowali bramy, napadali na ochronę. Złodzieje wielokrotnie próbowali przekupić jego podwładnych. W ostatnim czasie próby przekupstwa zdecydowanie przybrały na sile. Tylko w tym roku złodzieje dwa razy podpytywali ochroniarzy składowiska o działanie systemu alarmowego, zainstalowanego na składowisku. – Człowiekowi nie mieści się w głowie, jakich metod chwytają się amatorzy cudzej własności - stwierdza Ulrich Berger.

Na dziedzińcu rzemieślnicy opróżniają zawartość bagażników.      Berger skupuje także kable zasilające. W hali, położonej w głębi składowiska specjalna maszyna oddziela izolację od miedzianej żyły. Podłogę pokrywają szare, żółto-zielone i czerwone osłonki kabli. Na koniec urządzenie rozdrabnia cenny metal. Berger zanurza dłoń w jednym z pojemników i wyjmuje garść granulatu. Każdy pojemnik zawiera miedź o wadze dwóch ton i wartości 12 tys. euro. Hala jest monitorowana przez kamery. Ulrich Berger może obserwować wnętrze pomieszczenia na ekranie swego tabletu. 

Szef ochrony strzeże punktu skupu metali przed złodziejami, ale także przed zakupem trefnego towaru. – Nie jesteśmy w stanie sprawdzić pochodzenia wszystkich surowców wtórnych - przyznaje. Firmy handlujące złomem wymieniają się informacjami i zdjęciami w sprawie nowych kradzieży. Berger praktycznie codziennie otrzymuje nowe meldunki. Jest w stanie rozpoznać jedynie przewody sieci trakcyjnej i kable energetyczne. Kable pochodzące z rozbiórki domów i linii zasilających są praktycznie nie do odróżnienia.

Kasa znajduje się w sąsiednim budynku. Na suficie zamontowano kolejną kamerę. Filmuje klientów, oczekujących na wypłatę gotówki za dostarczony surowiec. Berger przechowuje nagrania wiele lat. Każdy klient ma własny numer identyfikacyjny i kartę informacyjną, trzymaną w specjalnej kartotece. Do każdej karty dołączono kopię dowodu osobistego dostawcy metalowego złomu. Tego rodzaju działania prewencyjne mają odstraszyć potencjalnych złodziei, ale dla właścicieli firmy oznaczają dodatkowy nakład  pracy.

Ulrich Leuning prezes Niemieckiej Federacji Recyklingu Stali i Gospodarki Odpadami uważa, że może dwadzieścia lat temu handlarze złomem przymykali oczy na trefny towar i cieszyli się z ubicia korzystnej transakcji. – Obecnie temat kradzieży metali kolorowych został tak nagłośniony, że handlarze złomem we własnym interesie zwracają baczną uwagę, aby nie skupować towaru pochodzącego z kradzieży - uważa Ulrich Leuning. - W przeciwnym razie policja może zarekwirować podejrzany towar i wszcząć śledztwo w sprawie paserstwa.   

Historia z Neunkirchen w kraju związkowym Saara pokazuje, że czujność się opłaca. W sierpniu ubiegłego roku dwóch mężczyzn przywiozło do punktu skupu metali kolorowych sporą partię towaru. Handlarz złomem doszedł do wniosku, że  to typowe kable trakcyjne Dyskretnie zawiadomił policję. Mężczyzn aresztowano. Po oświetleniu kabli wiązką promieni ultrafioletowych okazało się, że kable zabezpieczono syntetycznym DNA. Dzięki unikatowym numerom udało się zlokalizować podstację, z której wycięto miedziany kabel. „Stopniowo będziemy znakować coraz więcej odcinków kabli“ – zapowiada Ronald Schunke, odpowiedzialny za bezpieczeństwo infrastruktury kolejowej. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że nie ma stuprocentowo skutecznej metody, zabezpieczającej mienie kolejowe przed plagą kradzieży. – Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby utrudnić złodziejski proceder - oświadcza kolejarz. W przypadku kradzieży w Neukirchen sąd skazał złodziei na karę ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. – Niestety sądy orzekają kary jedynie na podstawie wartości skradzionej infrastruktury - krytykuje Ronald Schunke. Tymczasem kradzieże pociągają za sobą znaczne opóźnienia pociągów i powodują ogromne straty ekonomiczne, przewyższające materialną wartość skradzionego mienia. Do tego dochodzą pokaźne koszty usunięcia skutków awarii. – Do ukrócenia fali kradzieży dojdzie dopiero wówczas, kiedy sądy wezmą pod uwagę całość strat kolei i będą wydawały surowsze wyroki - uważa Ronald Schunke. Na pytanie, czy walka z plagą kradzieży nie przypomina walki z wiatrakami, stanowczo odpowiada: – Oczywiście, że nie. Jeśli wszyscy zainteresowani połączą siły - mam na myśli odbiorców metali kolorowych, policję i handlarzy złomem, wówczas zdołamy skutecznie pokrzyżować szyki złodziejom. Kiedyś okaże się, że ryzyko i nakład pracy związany z kradzieżą będą wyższe od potencjalnych zysków. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Silke Bigalke, Daniela Kuhr, Uwe Ritzer

Poleć
Udostępnij
0
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych.
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.
Napisz komentarz...

 
Brak zdjęcia













Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (39)

Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~wolność sprawiedliwość Użytkownik anonimowy
~wolność sprawiedliwość
Brak zdjęcia ~wolność sprawiedliwość Użytkownik anonimowy
do ~adam:
Brak zdjęcia ~adam Użytkownik anonimowy
2 cze 13 02:02 użytkownik ~adam napisał:
Wystarczy zlikwidować skupy złomu!! Złomem od normalnych obywateli powinny się zajmować służby oczyszczania miasta lub inne komunalne komórki. Jeśli złodziej nie miałby tego gdzie sprzedać to po prostu by nie kradł a Polska jest zbyt skorumpowana aby dla
Masz jeszcze jakieś durne pomysły? Może zlikwidować internet albo obcinać ręce żebyś nie mógł pisać socjalistycznych głupot.
2 cze 13 05:46 | ocena: 91%
Liczba głosów:12
91%
8%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~komunizm demoralizuje Użytkownik anonimowy
~komunizm demoralizuje :
Brak zdjęcia ~komunizm demoralizuje Użytkownik anonimowy
Efekt otwarcia granic i przyjęcia do Eurokołchozu wschodnich ludów kulturowo zacofanych i mentalnie zdemoralizowanych. I pomyśleć że jeszcze na początku lat 90' nie zamykało się w Niemczech samochodów i mieszkań. Do czego ten komunistyczny eksperyment zmierza?
2 cze 13 01:00 | ocena: 74%
Liczba głosów:27
74%
25%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~ela 26 Użytkownik anonimowy
~ela 26
Brak zdjęcia ~ela 26 Użytkownik anonimowy
do ~komunizm robi budyń z mózgu ludziom bez kręgosłupa moralnego:
Brak zdjęcia ~komunizm robi budyń z mózgu ludziom bez kręgosłupa moralnego Użytkownik anonimowy
2 cze 13 06:08 użytkownik ~komunizm robi budyń z mózgu ludziom bez kręgosłupa moralnego napisał:
A może ja przyjadę do ciebie i coś tobie ukradnę bo ty masz więcej ode mnie? i jeszcze zgwałcę twoją żonę bo własnej nie mam a ty masz więc powinienieś się podzielić.
Bredzisz człowieczku z tym komunizmem. Ty pewnie nawet nie wiesz co to komunizm. Księża na lekcjach religii rozlasowali ci zupełnie mózg. Najwięksi złodzieje, lumpy, aferały i przestępcy to właśnie kapitaliści, bo oni najpierw bardzo dużo nakradną, a potem mówią o świętym prawie do własności np członkowie PO.
A co do tego gwałcenia czyichś żon, to zdziczałe szczeniaki z bogatych, tych niby dobrych domów, najczęściej dostają świra po pijaku i narkotykach robią różne świństwa, również często gwałcą nie tylko czyjeś żony, ale i dzieci.
2 cze 13 08:09 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~analityk Użytkownik anonimowy
~analityk :
Brak zdjęcia ~analityk Użytkownik anonimowy
No coz .... przyszedl czas ze Niemcy szybko ucza sie od Polakow jak sobie dawac rade w eurokolchozie
1 cze 13 21:49 | ocena: 91%
Liczba głosów:24
91%
8%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~er Użytkownik anonimowy
~er :
Brak zdjęcia ~er Użytkownik anonimowy
czym większa bieda i socjal komuna tym więcej kradną bo jest duża bezkarność i brak odpowiedzialności za co kolwiek...
1 cze 13 22:01 | ocena: 86%
Liczba głosów:23
86%
13%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~pomyśl zanim się ośmieszysz Użytkownik anonimowy
~pomyśl zanim się ośmieszysz
Brak zdjęcia ~pomyśl zanim się ośmieszysz Użytkownik anonimowy
do ~droga:
Brak zdjęcia ~droga Użytkownik anonimowy
2 cze 13 00:41 użytkownik ~droga napisał:
złodzieje ukradli kilo złomu ,a policja nie widzi jak handlarz samochodów ukrywa dochody na setki tysięcy i do tego podrabia podpisy za właściciela.Ciekawe kto jest większym złodziejem
a widzisz różnicę pomiędzy pracą a kradzieżą bolszewiku. Złodziej kradnie złom tak jak rząd okrada ludzi z owoców ich pracy. To sprzedawca samochodów, bułek czy gwoździ jest poszkodowany.
2 cze 13 05:50 | ocena: 76%
Liczba głosów:13
76%
23%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~hahhhaa Użytkownik anonimowy
~hahhhaa :
Brak zdjęcia ~hahhhaa Użytkownik anonimowy
A za co maja wyżywić rodziny jak nie ma pracy . Musza sobie jakoś radzić i iśc na calośc. Ta nędza doprowadzi wreszcie do niekontrolowanego wybuchu niezadowolenia społecznego. Znamy już wiele takich przykladow. Chciwośc posiadaczy nie zna granic a na ich dobrobyt pracują wielkie rzesze niewolnikow za miske ryżu.To długo nie potrwa i usi dojść do rewolty.
1 cze 13 23:44 | ocena: 53%
Liczba głosów:39
53%
46%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~ffhgd Użytkownik anonimowy
~ffhgd :
Brak zdjęcia ~ffhgd Użytkownik anonimowy
MASONI musż być szcesliwi ze im sie udalo upodlić narody tak zjak zaplanował w XIX wieku ich diabel Albert Pike
1 cze 13 22:52 | ocena: 80%
Liczba głosów:15
80%
20%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~olo Użytkownik anonimowy
~olo :
Brak zdjęcia ~olo Użytkownik anonimowy
Niemiecka bieda daje o sobie znać podobnie jak 1929
1 cze 13 21:19 | ocena: 80%
Liczba głosów:21
80%
19%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~edek Użytkownik anonimowy
~edek :
Brak zdjęcia ~edek Użytkownik anonimowy
Niemcy broncie swoich lasow i przyrody! Poprodtu strzelajcie do zlodzieji! Prawdopodobnie to przeklete polsczki rumuny i inne pasozyty!
1 cze 13 23:01 | ocena: 66%
Liczba głosów:33
66%
33%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Przejdź do profilu

Szukaj

Z ostatniej chwili


Blogi

Milewski & Partnerzy
Era ,,złotoustych"
Z ich usług korzystają zarówno wielkie korporacje, jak i małe kilkuosobowe...
Milewski & Partnerzy
Jarosław Skoczeń, Emmerson
Mieszkanie za sex i inne przysługi ...
Wraz z końcem roku wielu studentów zaczyna  rozglądać  się za  nowym...
Jarosław Skoczeń, Emmerson
Grant Thornton
Od 1 stycznia 2015 r. większość dek...
Od 1 stycznia 2015 r. płatnicy i podatnicy będą zobowiązani składać i przesyłać...
Grant Thornton
FinanseTAK, MACC Partner
Optymalizacja ZUS à la UK, niczym k...
Optymalizacja ZUS, to określenie jeszcze do niedawna działało, jak magiczny...
FinanseTAK, MACC Partner