29 lis 12 13:39

Rekiny z Zatoki Gdańskiej

W Trójmieście patologie typu Amber Gold kwitną, bo zaspokajają wspólne potrzeby biznesmenów, służb i przestępców, którzy te przedsięwzięcia realizują. Wszyscy od lat się lubią, znają i wzajemnie sobie pomagają.

Poleć
Udostępnij
1
Skomentuj
fot. Shutterstock, na zdj. Gdańsk

Oto fragment opartego na faktach filmu Ryszarda Bugajskiego „Układ zamknięty”, który wejdzie do kin na wiosnę: biznesowe spotkanie na sopockim molo w sprawie przejęcia kontroli nad świetnie prosperującą spółką informatyczną Navar. Szef gdańskiej prokuratury Andrzej Kostrzewa raportuje:

– Skarbówka działa precyzyjnie. Pracujemy bardzo dokładnie, linijka po linijce. To musi potrwać. 

– Rozumiem – człowiek nazywany przez prokuratora „ministrem” zawiesza na chwilę głos, bo podchodzi do niego pracownik Biura Ochrony Rządu i przepraszając, że przerywa, podaje telefon komórkowy z bardzo ważnym połączeniem. Słychać prośbę o wyrozumiałość. Rozmowa nagle się urywa. Wyraźnie poirytowany wysoki urzędnik państwowy wraca do prokuratora i rzuca otwartym tekstem, że inwestor się niecierpliwi i nie może czekać w nieskończoność. 

– Dobrze by było, żeby media nakreśliły tę sprawę w odpowiedni sposób 

– podpowiada urzędnik. 

– Media biorę na siebie, nic się nie martw – uspokaja prokurator.

Akcja nie bez kozery rozgrywa się na Wybrzeżu, bo to właśnie tam biznesowa moralność Polaków chyba najbardziej spektakularnie sięgała dna ostatnimi czasy. Najświeższym objawem tej choroby nie jest tylko bijąca rekordy popularności afera Amber Gold. Na horyzoncie Zatoki Gdańskiej pojawiła się bowiem zupełnie nowa i nieopisana jeszcze  „grupa Weberów”, której działalność można porównać do wyrafinowanej mieszanki patentów Marcina P., gangu „Nikosia” i pomysłodawców słynnej afery w gdańskim wydawnictwie Stella Maris. Wspólnym mianownikiem dla tych przedsięwzięć jest parasol ochronny roztaczany nad nimi przez służby państwowe. Jak to funkcjonuje od kuchni? Myślę, że scena z filmu Bugajskiego, gdy tajemniczy biznesmen układa się z prokuratorem za pośrednictwem człowieka ze służb, choć mocno sfabularyzowana i przejaskrawiona, świetnie obrazuje anatomię patologicznej odmiany przedsiębiorczości od lat uprawianej w Trójmieście.

Ostatnie miesiące przyniosły masę doniesień medialnych o nieprawidłowościach w prowadzeniu śledztw i postępowań sądowych przez prokuratorów i sędziów z Gdańska. Sensacyjne informacje dotyczyły głównie działalności Marcina P. i jego bursztynowej piramidy Amber Gold, finansującej krótki, choć niezwykle głośny żywot linii lotniczych OLT Express. Kulisy powstawania tych przedsięwzięć opisujemy od czerwca („Złoty chłopiec na zakupach”, „Forbes” nr 7). Każda publikacja powoduje, że do redakcji zgłaszają się osoby bezpośrednio lub pośrednio dotknięte działalnością finansowych gangów znad Zatoki Gdańskiej. Tak też się stało po tekście ukazującym sylwetkę Mariusa Olecha, prawdziwego nestora („Człowiek z Trójmiasta”, „Forbes” nr 10), który tworzył zręby trójmiejskiego biznesu z takimi legendami jak Ryszard  Krauze czy Maciej Nawrocki.

Tym razem odezwał się bohater, który opowiedział o działalności zorganizowanej grupy posługującej się m.in. majątkiem Mariusa Olecha. Ludzi wciągano w dość specyficzną formę „wealth management”, narażając na straty stosunkowo dużych pieniędzy (w porównaniu z klientami Amber Gold). Wszystko działo się w czasie, gdy złota organizacja Marcina P. rosła w siłę. Bezpieczeństwo osób znajdujących się w organizacji także zapewniały powiązania towarzyskie, obstawa prawników, przychylność urzędników i – co najgorsze – śledczych.

Z doniesień, które odbijały się od ścian gdańskich prokuratur, wynika, że chodzi o działania „grupy Weberów”, czyli co najmniej kilkunastu osób zogniskowanych wokół Tomasza Webera, spółek powiązanych z nim personalnie i finansowo  (PRO Eurofinance, Orcan Software, Progress Consutling, STW Finanse) oraz jego byłej żony Agnieszki Weber (PPHU Progress). Jedną z ofiar grupy czuje się Artur Pytlasiński, współwłaściciel spółki informatycznej Oke. Weber długo pozyskiwał jego zaufanie, wszedł do jego rodziny (zaręczył się z jego siostrą Magdaleną Pytlasińską), po czym namówił go na zaciągnięcie kilku kredytów, przekraczających w sumie 1,2 mln zł, które rzekomo zamierzał zainwestować na rynku nieruchomości i podzielić się zyskiem. 

Artur Pytlasiński pożyczył przyszłemu szwagrowi pieniądze, ale przezornie zabezpieczał się na wszelkie sposoby. Wszystkie transakcje nadzorowali renomowani prawnicy, obwarowane były umowami notarialnymi i wekslami. W ramach gwarancji Weber przedstawiał Pytlasińskiemu np. wypis z rejestru gruntów nieruchomości Mariusa Olecha, którą – jak twierdził – dysponował. 

Niewiele to pomogło. Pytlasiński do dziś nie odzyskał pieniędzy i nie wie, na co zostały przeznaczone. Weber zaś twierdzi, że nie ma pieniędzy, przyjmuje ze stoickim spokojem wszystkie zawiadomienia i pozwy Artura Pytlasińskiego, rozstał się z jego siostrą, wyciągając od niej 700 tys. zł (część w formie kredytów zaciągniętych bez jej zgody i wiedzy).

W krótkiej rozmowie z „Forbesem” Tomasz Weber zapytany o tę sprawę powiedział, że to nieporozumienie. 

– Pomyłka! – rzucił i rozłączył się.

Czytaj na kolejnej stronie: prokuratura zleca kontrolę

Według opinii radcy prawnej Elżbiety Nowakowskiej, byłej prokurator, która sporządziła skargę w tej sprawie do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i prowadzi wspólny pozew pięciu osób przeciwko „grupie Weberów”, przestępstwa popełniane w kręgu skupionym wokół nazwiska Weber noszą znamiona „prania brudnych pieniędzy”. Należy je traktować jako zbiór wielu luźno powiązanych ze sobą przestępstw o dość skomplikowanej i rozbudowanej formie z wykorzystaniem całego systemu nieformalnych układów, zależności i powiązań. 

– Prokurator generalny zlecił kontrolę w rejonach, czekamy na efekty – informuje Wojciech  Szabunio, radca prawny, zaangażowany w ochronę interesów ludzi poszkodowanych przez „grupę Weberów”. Postępowanie to jest niezwykle trudne, bo Tomasz Weber wykorzystywał do obsługi swoich przedsięwzięć najlepszych prawników z Gdańska. Wśród nich znajduje się notariusz Izabela Fal, prawdziwa gwiazda w trójmiejskiej branży nieruchomościowej. Duży prestiż zyskała, obsługując na przykład największego dewelopera w Trójmieście Doraco z Hass Holding, spółkę prawa cypryjskiego, której właścicielami są Andrzej Hass z żoną. To niegdyś jeden z najbogatszych Polaków (na liście „Wprost” w latach 1994–1997), określany przez „Gazetę Wy­borczą” mianem „szarej eminencji pomorskiej lewicy”. Hass współpracuje z najtęższymi umysłami od inżynierii finansowej. W jego otoczeniu można odnaleźć m.in.  prof. Jerzego Zajadłę i Wojciecha Kurowskiego, twórców znanej sopockiej firmy ubezpieczeniowej Hestia.

O Hassie zrobiło się szczególnie głośno, gdy w 2004 r. Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku postawiła mu zarzut przywłaszczenia mienia i przestępstwa karnoskarbowe przez Doraco w głośnej aferze wydawnictwa Stella Maris, które w latach 1998–2001 wystawiało faktury VAT za fikcyjne usługi konsultingowe i doradcze, straty Skarbu Państwa oszacowano na 65 mln zł  (proces wciąż toczy się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku).

Kontakt z takim środowiskiem pozwalał Weberowi na szybkie zawieranie umów cywilnoprawnych, w wyniku których pokrzywdzeni w ostatecznym rozrachunku byli pozbawiani domów, samochodów i dużych kwot pieniędzy uzyskiwanych na przykład w ramach „załatwianych” kredytów. Pokrzywdzeni za namową „bankiera” składali kompletne wnioski kredytowe (w tym kopie dowodów osobistych, wzory podpisów) w podstawionym parabanku, które rozpatrywano negatywnie. Następnie bez ich wiedzy dokumenty trafiały do legalnie działających banków.

– Na ich podstawie przyznawano kredyty, z których pieniądze były przejmowane przez Webera – twierdzi Artur Pytlasiński.

Jego zdaniem nikt nie jest dzisiaj w stanie, nawet orientacyjnie, określić, ile osób i na jaką w sumie kwotę naciągnęła „grupa Weberów”. W tym celu posługiwano się starymi, sprawdzonymi i stosowanymi przez ludzi z gangu „Nikosia” metodami. Ofiary były „przy okazji” wciągane w nielegalną działalność lub brutalnie zastraszane, dlatego często unikają kontaktu z wymiarem sprawiedliwości. Magdalenę Pytlasińską, która nie uległa presji, odwiedził kiedyś wspólnik Webera.

– Powiedział: „to nie są żarty, znam ludzi, którzy żonglują głowami dzieci, chyba nie chciałabyś, żeby ktoś taki odebrał twoje dziecko z przedszkola” – relacjonuje siostra Artura Pytlasińskiego. 

Ludzie, którzy nie dali się zastraszyć „grupie Weberów” i wystąpili przeciwko niej na drogę prawną, niewiele zwojowali. Sprawy cywilne kończą się wyrokami  na ich korzyść, ale egzekucja należności jest bezskuteczna, bo „grupa Weberów” udzielała najczęściej fikcyjnych zabezpieczeń (np. zawyżone wyceny nieruchomości). Z drugiej strony gdańskie prokuratury rejonowe działają wobec poszkodowanych obstrukcyjnie i robią wszystko, żeby We­berom włos z głowy nie spadł, oddalając taśmowo zawiadomienia o popełnieniu  przestępstwa. 

Taka sytuacja w Trójmieście to od dawna norma. Podobnie przecież działo się przez wiele lat z działalnością Marcina P. To efekt parasola ochronnego roztaczanego nad specjalnym gatunkiem firm. Często stoją za nimi ludzie, którzy za młodu zajmowali się na przykład praniem brudnych pieniędzy. Duża kasa była dla nich bardzo atrakcyjnym afrodyzjakiem. Jeżeli byli zdolni, to potrafili na tyle zgrabnie pomnożyć powierzone fundusze, że piorąc i spłacając zobowiązania wobec gangsterów, stawali się przy okazji samodzielnymi przedsiębiorcami. Ale uwikłanie pozostało. Do tej grupy biznesmenów ludzie wywodzący się ze zorganizowanej przestępczości ciągle mają dostęp i są w stanie na nich oddziaływać. 

Z drugiej strony do takich przedsiębiorców bardzo szybko docierały służby specjalne, które zamiast eliminować ich z życia publicznego, wolały wykorzystywać jako tajnych współpracowników. Wtedy zaczął pojawiać się problem parasoli ochronnych – relacji między służbami i uwikłanymi. Prokuratura dostawała od służb sygnały, że pewnych ludzi nie należy specjalnie nękać, a to z kolei przekładało się na aparat skarbowy, który także wobec uwikłanych stosował taryfę ulgową. 

– W ten sposób w dużych aglomeracjach miejskich rosły w siłę tzw. firmy pod specjalnym nadzorem, które z czasem stawały się liderami swoich branż – relacjonuje oficer operacyjny Centralnego Biura Śledczego, od lat zajmujący się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej. 

Czy tak właśnie rodziły się również biznesowe potęgi w Trójmieście? 

– Nie mogę tego potwierdzić, ale też nie zaprzeczę – unika jednoznacznej odpowiedzi Jacek Bendykowski, partner w jednej z najstarszych i największych kancelarii radców prawnych w Gdańsku,  Misiewicz, Mosek i Partnerzy.

Jego ostrożność może wynikać z faktu,  że aferę Amber Gold, pomimo nagłośnienia w mediach, wciąż otacza nimb tajemniczości. Ale to właśnie dzięki temu tacy ludzie jak ciągle anonimowy mocodawca słupa Marcina P. (kto wie, może nawet w tym tekście padło jego nazwisko?) są atrakcyjni dla urzędników pozostających z aparatem sędziowskim w czysto towarzyskich, grillowo-kolacyjnych układach, gdzie kultywowana jest jedna podstawowa zasada: „trzeba sobie pomagać”.

Oczywiście nie wymyślono jej na potrzeby złotej piramidy finansowej czy „grupy Weberów”. Przenikanie się świata biznesu, służb specjalnych i przestępczości zorganizowanej to zjawisko typowe dla całej Polski i wbrew pozorom nie narodziło się w III RP.

Trójmiasto jest pod tym względem wyjątkowe: w czasach PRL było jedynym ośrodkiem przemysłowym w Polsce, który z uwagi na porty był otwarty na świat Zachodu i czerpał z niego najgorsze wzorce, bo tylko takie mógł. Wszechobecne dewizy (najbogatsze środowisko cinkciarzy w ówczesnej Polsce) czy przemycane na ogromną skalę narkotyki (transporty marihuany z Afganistanu) sprawiły, że w Zatoce Gdańskiej na potęgę rozwijała się przestępczość zorganizowana, generująca ogromne obroty finansowe. To z kolei w naturalny sposób wywoływało efekt przenikania Służby Bezpieczeństwa do przestępczego świata. 

W 2007 r. „Rzeczpospolita” ujawniła dokumenty IPN, z których wynika, że służby specjalne PRL roztaczały parasol ochronny nad Nikodemem Skotarczakiem, ps. Nikoś, bossem trójmiejskiej mafii. Jego gang był bezkarny, bo pracowali dla niego wysocy oficerowie milicji i tajni współpracownicy służb. Kiedy przestępcy trafiali do aresztu, Służba Bezpieczeństwa z miejsca planowała, jak torpedować śledztwo i ukryć, że utrzymują bliskie kontakty z gangsterami.

Największym magnesem dla bezpieki w Trójmieście były zawsze grube ryby, czyli takie postaci jak Michał Antoniszyn, ps. Mecenas, który – jak podaje portal Trójmiasto.pl – należał do najbogatszych obywateli PRL, a jego milicyjne akta nosiły kryptonim „Żarłoczny rekin”. Milicja nigdy nie przyczepiała się do jego interesów. To do niego należał słynny gdyński lokal Maxim, w którym swoją działalność jako ochroniarz zaczynał  Nikodem Skotarczak. Dzisiaj Antoniszyn żyje na uboczu, jest redaktorem naczelnym gdańskiego tygodnika „Twój Wieczór”, w którym opisuje bujne życie towarzyskie Trójmiasta, jak choćby wesele Mariusa Olecha, urodziny Lecha Wałęsy czy gospodarskie wizyty Donalda Tuska. 

Wpływową postacią w Trójmieście był biznesmen Edwin Myszk, który według akt IPN był jedną z najniebezpieczniejszych wtyk SB rozpracowujących trójmiejską opozycję. W 1988 r. Myszk i „Nikoś” zorganizowali podziemne wydawnictwo. „Tajna” oficyna wydawała zakazane książki, a nawet Biblię, którą rozprowadzały parafie. Myszk ze Skotarczakiem wydawali też jednak fałszywe numery „Robotnika Wybrzeża”, w których podawali nieprawdziwe informacje o najbardziej zaangażowanych w walkę z systemem opozycjonistach (atakowali m.in. Bogdana Borusewicza i Andrzeja Gwiazdę). Mogłoby się wydawać, że taka postać jak Myszk po 1989 roku zostanie obłożona przez nową władzę infamią. Ale nie w Trójmieście, gdzie wszyscy wiedzą, że „trzeba sobie pomagać”. Podczas gdy „Nikoś” zajął się gangsterką na wielką skalę, Myszk trafił do wydawnictwa Stella Maris.

Konstrukcje wzajemnych zależności, opierające się w dużej mierze na czystej przyjaźni i kultywowanej przez dziesiątki lat lojalności, praktycznie uniemożliwiają dzisiaj dotarcie do jądra takich afer jak Amber Gold. Podobno kluczem do rozwikłania tej zagadki jest lista pierwszych stu osób, które dały Marcinowi P. pieniądze na rozkręcenie całej afery. Kto wie, może są wśród nich członkowie „grupy Weberów”? Podobno dowiemy się o tym już za kilka miesięcy, kiedy łódzka prokuratura, do której zostały przeniesione z Gdańska dwa postępowania w sprawie Amber Gold (razem 65 tomów akt), ujawni pierwsze efekty swoich działań. 

Warto jednak przy tym pamiętać, że od lat kolejne ekipy polityków mają bardzo ambitne plany dotyczące głębokich reform służb, wymiaru sprawiedliwości, prokuratury, skarbówki – wszystkich organów, które utrudniają życie uczciwym przedsiębiorcom. Ale potem otrzymują oferty skorzystania z usług, dzięki którym mogą na przykład skutecznie uderzyć przeciwnika lub otrzymać atrakcyjne wy­nagrodzenie za dyskretne wsparcie. Wtedy reformatorskie plany trafiają do lamusa i zaczynają się rozmowy takie jak ta na sopockim Monciaku w najnowszym filmie Bugajskiego. 

A media? Media niech piszą, co chcą... prokuratorzy.

Wojciech Surmacz

Poleć
Udostępnij
1
Tematy:
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych.
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.
Napisz komentarz...

 
Brak zdjęcia













Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (138)

Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~magel Użytkownik anonimowy
~magel
Brak zdjęcia ~magel Użytkownik anonimowy
do ~antyklerykał:
Brak zdjęcia ~antyklerykał Użytkownik anonimowy
2 gru 12 10:23 użytkownik ~antyklerykał napisał:
chcieliście skorumpowanej polski katolickiej to ją macie !!!!!!!
a jak wytłumaczyć podpisanie haniebnego konkordatu , przynoszącego tylko zyski watykanowi ????? !!!!!!!!
jak wytłumaczyć uprzywilejowanie watykanu w polsce katolickiej ??????
też chciałbym p
Jak rządzili w latach 2005-2007 tacy co chcieli to państwo zmienić na lepsze to się ludzie nabrali na zagrożenia demokracji i inne bzdury wciskane nam do głów przez mainstreamowe media.
Polacy obudźcie się. Zajrzyjcie do Internetu, poszerzajcie swoje źródła wiedzy o rzeczywistości również i o media rzekomo obciachowe (Rydzyka, prawicowe).

Zbiednieć od tego nie zbiedniejecie, a na 100% lepiej będziecie potrafili odsiać ziarna od plew przy okazji każdych kolejnych wyborów.
2 gru 12 11:07 | ocena: 90%
Liczba głosów:11
90%
9%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~antyklerykał Użytkownik anonimowy
~antyklerykał :
Brak zdjęcia ~antyklerykał Użytkownik anonimowy
chcieliście skorumpowanej polski katolickiej to ją macie !!!!!!!
a jak wytłumaczyć podpisanie haniebnego konkordatu , przynoszącego tylko zyski watykanowi ????? !!!!!!!!
jak wytłumaczyć uprzywilejowanie watykanu w polsce katolickiej ??????
też chciałbym płacić takie podatki jak watykan w polsce katolickiej !!!!!!!!!!!!!
też chciałbym mieć zagwarantowane etaty na państwowych posadach w oświacie wojsku, policji czy służbie zdrowia !!!!!
cynizm i chciwość watykanu zżera polskę katolicką i skończymy jak skończyli hiszpanie, włosi czy niemcy w najlepszym wypadku tylko wojną domową !!!!!!!!!!!!
polecam www.ustronie rumburaka oraz artykuł "ustasze, chorwacja i faszyzm ..."
2 gru 12 10:23 | ocena: 50%
Liczba głosów:6
50%
50%
| odpowiedzi: 13
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~stary komuch Użytkownik anonimowy
~stary komuch :
Brak zdjęcia ~stary komuch Użytkownik anonimowy
Czego marudzicie? Smierdziała wam komuna? No teraz macie "demokrację" i "wolność" we "własnym domu". Przecież w walce o "take Polskie" padł Janek WIśniewski, polegli górnicy na Wujku, a klasa robotnicza strajkowała. No to teraz macie mafijne układy, państwo bezprawia, gdzie mafiozów puszcza się wolno i płaci im odszkodowania, a za wafelek z marketu idzie do więzienia. Bezrobocie rośnie, ceny rosną, płace głównie na poziomie najniższej krajowej, a gdzie te protesty, które w latach siedemdziesiątych i początku osiemdziesiątych wybuchały z powodu 5% wzrostu cen kiełbasy? Widocznie wszyscy są zadowoleni, bo jak protestuje to o multipleks TV Trwam, a nie o własny interes.
Czyli macie dokładnie to, czego chcieliście.
2 gru 12 12:14 | ocena: 100%
Liczba głosów:5
100%
0%
| odpowiedzi: 10
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~dociekliwy Użytkownik anonimowy
~dociekliwy
Brak zdjęcia ~dociekliwy Użytkownik anonimowy
do zeus47:
Brak zdjęcia zeus47 Onet Zobacz profil
2 gru 12 12:36 użytkownik zeus47 napisał:
Nie zapominaj,stary komuchu,że tą Hydrę urodzila PRL !
Napewno tylko PRL?
A może też amarykańskie CIA, które poprzez niby związek zawodowy AFLCIO finansowało Solidarność?
A może też błogosławiony JP2, który wspólnie z USA "odnawiał oblicze tej ziemi"?
Czyżby wszyscy oni byli SBeckimi pomiotami, którzy zawłaszczyli Polskę?
A co z "brygadami Mariota", których członkowie mieszkając w najelegantszych hotelach, opłacani z pożyczek udzielanych nam przez Zachód, jako tzw "pomoc", doradzali żeby wszystko sprzedać za bezcen lub skasować? Jakoś dziwnie szybko zapanowało porozumienie pomiędzy solidaruchami, SBekami i wielebnymi. I jakoś szybko poszło im sprzedanie i podzielenie się kasą z majatku, który pokolenia powojenne cięzko wypracowały. I jakoś dziwnie szybko wyrosły fortuny "biznesmenów", o których wczesniej nikt nie słyszał. Polska mafijno-kolesiowski państwem bezprawia. Oto co wywalczyli robotnicy w swoich protestach.
2 gru 12 13:37 | ocena: 50%
Liczba głosów:6
50%
50%
| odpowiedzi: 5
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~j23 Użytkownik anonimowy
~j23
Brak zdjęcia ~j23 Użytkownik anonimowy
do ~Magiel:
Brak zdjęcia ~Magiel Użytkownik anonimowy
2 gru 12 09:34 użytkownik ~Magiel napisał:
Jak rządzili w latach 2005-2007 tacy co chcieli to państwo zmienić na lepsze to się ludzie nabrali na zagrożenia demokracji i inne bzdury wciskane nam do głów przez mainstreamowe media.
Polacy obudźcie się. Zajrzyjcie do Internetu, poszerzajcie swoje źród
Nie ośmieszaj się! Całą parę CBA skierowali na liczenie koniaków w szafkach lekarzy, żeby broń Boże nie strzeliło komuś z nich do głowy zajęcie się prokuratorami.
Twój PiS był tak samo umaczany w te sprawy - niby do kogo dzwonił wymieniony w tekście Krauze jak wpadła do niego kontrola? Albo czyim kumplem jest Walendziak , dyrektor Prokomu?
Uważam, że groźniejsi dla nas nie są skorumpowani politycy, bo ich można odwołać w wyborach, ale... tacy jak ty: ślepi na jedno oko "wyznawcy" jakiejś partii, którzy widzą przewinienia tylko "tych drugich" a swoich, nawet wbrew najoczywistszym faktom, uważają za świętych.
To właśnie przez takich naiwniaków patałachy dochodzą do władzy, bo zawsze znajdą frajerów, którzy na nich zagłosują.
Tak apropos: pamiętasz: kto zakładał WSI?
2 gru 12 11:38 | ocena: 50%
Liczba głosów:4
50%
50%
| odpowiedzi: 5
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~smutek Użytkownik anonimowy
~smutek :
Brak zdjęcia ~smutek Użytkownik anonimowy
Napisz komentarz...Rąd nie potrafiący poradzić sobie z taką patologią i tolerujący tak chore prawo, czyli bezprawie, jest tak samo patologiczny wobec Obywatela, i nie ma tu żadnego wytłumaczenia. Czas skończyć z bezkarnością naszych elit za ich błędy, za nic nieróbstwo, za ich działania typowe na szkodę i zniszczenie zwykłego Obywatela lub mydlenie nam oczu, jak to mamy świetnie. Nasze imstytucje państwowe nie zdają egzaminu z powierzonych im przez społeczeństwo funkcji. DZIAŁAJĄ PRZECIW NAM A NIE DLA NAS.
2 gru 12 09:35 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
100%
0%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~zuza Użytkownik anonimowy
~zuza :
Brak zdjęcia ~zuza Użytkownik anonimowy
Największe przekety są najwyżej a im niżej coraz mniejsze.Dlatego jest przyzwolenie władzy wywodzącej się tak naprawdę w znacznej większości ze starych służb lub POwiązanych z nimi głownie zarabianiem pieniędzy.W POlsce od kilkunastu lat jest układ mafijny, króry PiS chciał rozwalić - dlatego tak bardzo przeszkadzał i dlatego największą kampanię prania ludziom mózgów robiła TVN, która powstała na polecenie Kiszczaka za pieniądze podatników - warunkiem było ulokowanie na dobrych posadkach starych UBeków czy WSI. Michnik z GW został zwyczajnie kupiony i jak widać opłacało się - jak to Zyd i wilu Polaków też - pzerny na piniądze.Pieniądze to władza i oni o tym wiedzą.
2 gru 12 14:03 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~Magiel Użytkownik anonimowy
~Magiel
Brak zdjęcia ~Magiel Użytkownik anonimowy
do ~j23:
Brak zdjęcia ~j23 Użytkownik anonimowy
2 gru 12 11:38 użytkownik ~j23 napisał:
Nie ośmieszaj się! Całą parę CBA skierowali na liczenie koniaków w szafkach lekarzy, żeby broń Boże nie strzeliło komuś z nich do głowy zajęcie się prokuratorami.
Twój PiS był tak samo umaczany w te sprawy - niby do kogo dzwonił wymieniony w tekście K
Oho, czujności gratuluję...
Cała para w koniaki piszesz? To kto ujawnił plany Sawickiej, która już ma wyrok? Kto dotarł do przekrętów przy prywatyzacji WNT? Albo sprawa domu w Kazimierzu Dolnym ?
CBA robiło kawał dobrej roboty, a bać się mogli tylko złodzieje i przekrętasy.
Zachęcam do zapoznania się z wywiadami z Tomaszem Kaczmarkiem, z wieloma wideo relacjami ze spotkań jakie odbywa w Polsce i za granicą. Opowiada o kulisach pracy i o tym jakich metod (właśnie takich jak użył j23) używa się i używało by działania jego i CBA zdyskredytować.

Najświeższy przykład to ostatnie artykuły w GW, gdzie "anonimowy" oficer zmyśla bajki o Kaczmarku.

Tyle lat już was okłamują, a wy dalej się nabieracie.
2 gru 12 12:06 | ocena: 66%
Liczba głosów:3
66%
33%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~łoło Użytkownik anonimowy
~łoło
Brak zdjęcia ~łoło Użytkownik anonimowy
do ~stary komuch:
Brak zdjęcia ~stary komuch Użytkownik anonimowy
2 gru 12 12:14 użytkownik ~stary komuch napisał:
Czego marudzicie? Smierdziała wam komuna? No teraz macie "demokrację" i "wolność" we "własnym domu". Przecież w walce o "take Polskie" padł Janek WIśniewski, polegli górnicy na Wujku, a klasa robotnicza strajkowała. No to teraz macie mafijne układy, państ
Teraz odpowiem. Szanowny piewco komunistycznego dobrobytu z PRL-u (innej nieco odmiany niz w ówczesnych Chinach, Kubie czy innych krajach), wspominasz nieco przez mgłę, o krainie powszechnej szcęśliwości, o ochłapach rzucanych przez władzę, podobno ludową (czyli najlepszych przedstawicieli miast i wsi), o upokarzających kartkach żywnościowych, papierosowych, cukrowych i innych pomysłach. Oczywiści ludowej władzy zawdzięczaliśmy również przydziały, talony (później asygnaty) na samochody i inne dobra, wypracowane "ręcamy" ludu pracującego, który mógł sobie na nie popatrzeć. Nie wspominasz szanowny wielbicielu o tzw. Pewexach oraz o starej zasadzie, że wprawdzie wszyscy byli równi lecz niektórzy wyraźnie równiejsi. Dotyczyło to wszystkich ważnych z pkt. widzenia obywatela spraw (przedszkoli, sanatoriów, wczasów, mieszkania, nauki (nie dla dzieci kułaków i innych burżujów) itd. Za to rewelacyjnie wypadały wybory do Sejmu czy na inne stołki. Frekwencja prawie 100 %, wyniki "wyborów" podobnież. I po co to durne społeczeństwo (może jakieś 5 - 10 % wichrzycieli) zapragnęło zmian? Szkoda czasu na polemikę.
Tak jakoś nie udało Ci się wspomnieć o gangsterstwie ówczesnej władzy np. akcji "Żelazo", o akcji "Wisła", o likwidowaniu, oczywiście bez rozgłosu tych, którzy "władzy" byli nie na rękę,.o totalnym, prawie udanym spauperyzowaniu większości społeczeństwa i innych rewelacyjnych osiągnięciach, o partyjnych "szczekaczkach" czyli tzw. mediach, urabiających (podobnie jak obecnie) ludzkie "mózgi", wmawiając im wrogów klasowych, wichrzycieli, zdrajców, itp. Jakoś nie udało się szanownemu "przedmówcy" wspomnieć o gangach pruszkowskim i wołomińskim, czyli ramionach ówczesnej SB, działających bezkarnie pod solidnym parasolem władzy. A ówcześni prokuratorzy i sędziowie? Podobnie jak obecnie (chyba większość pochodzi z PRL-u,) byli jak wiadomo poza prawem czyli nietykalni i dobrze służący władzy (dajcie nam człowieka, a znajdziemy mu paragrafy).
I tak jest w każdej przemianie, czy rewolucji. Warto przestudiować rewolucję francuską, rosyjską, okres przed dojściem Hitlera do władzy i inne przemiany europejskie czy światowe. Czyli nic nowego pod słońcem. Każda "władza" powoli wypacza się, zwłaszcza gdy zbyt mocno i długo przywiera do "stołka". Tak było w PRL-u, tak jest i obecnie. Obecnie smutkiem jedynie napawa totalna bierność społeczeństwa wobec zagrożeń, które tworzą również najlepsi przedstawiciele naszego społeczęństwa, wybrani oczywiście "naszymy ręcamy". A zatem jacy jesteśmy? Pozwalamy oplatać się fałszywymi obrazami, kłamstwami, ignorancją, niekompetencją i wierzymy, że jest dobrze? Jeżeli tak rzeczywiście jest, to przemiany lat 80-ych były niepotrzebne i powinniśmy wejść ponownie na drogę komunizmu i osiągnąć możliwie szybko poziom Korei Północnej lub Kuby, bo w Rosji komunizmu już nie ma, nie ma zatem jedynie słusznego wzorca oprócz ww krajów. Ja za takie rozwiązanie dziękuję, ale jeżeli szanowny zwolennik PRL-u uważa, że w PRL-u było lepiej, a obecnie nie zanosi się na cofnięcie systemu, to może jednak lepiej wyjechać (Korea, Kuba, LDR Kongo) i zasiąść na zaszcytnym miejscu z licznymi przywilejami?
2 gru 12 21:33
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~Z.K. Użytkownik anonimowy
~Z.K. :
Brak zdjęcia ~Z.K. Użytkownik anonimowy
Wszystkie afery i przekręty były i są wynikiem biernej akceptacji lub nieudolności każdego rządu po okresie transformacji i wszystkich służb odpowiedzialnych za zagwarantowanie bezpiecznej egzystencji i przestrzeganie prawa dla dobra społeczeństwa ,zapewniając mu warunki trwania,przetrwania i rozwoju.Każda z partii rządzących robiła zupełnie przeciwnie w stosunku do tego co obiecywała w kampanii wyborczej.Nie spełniała oczekiwań zwykłych ludzi ,a pod hasłem naprawiania państwa ,jego unowocześniania i reformowania realizowała tylko interesy wąskich grup społecznych.Łgarstwo ,manipulacja i mowa nienawiści to choroba zawodowa wszystkich naszych polityków.A na przykładzie afery Amber Gold dowiedzieliśmy się czym i jakie jest nasze państwo i wszystkie jego służby utrzymywane z naszych podatków.
2 gru 12 15:36 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Przejdź do profilu

Szukaj

Z ostatniej chwili


Blogi

Jarosław Skoczeń, Emmerson
Mieszkanie w stolicy poniżej 200 ty...
Decydując się na zakup mieszkania bierzemy pod uwagę wiele czynników takich jak...
Jarosław Skoczeń, Emmerson
Grant Thornton
Od 1 stycznia 2015 r. większość dek...
Od 1 stycznia 2015 r. płatnicy i podatnicy będą zobowiązani składać i przesyłać...
Grant Thornton
Milewski & Partnerzy
WIELKIE SZKOLENIE LIVE 20 GRUDNIA 2...
Już niebawem największe w historii polskiego internetu szkolenie...
Milewski & Partnerzy
FinanseTAK, MACC Partner
Optymalizacja ZUS à la UK, niczym k...
Optymalizacja ZUS, to określenie jeszcze do niedawna działało, jak magiczny...
FinanseTAK, MACC Partner